Danny Sullivan – wieloletni dziennikarz branży SEO, analityk i pozycjoner, współzałożyciel firmy Third Door Media wydającej m.in. portale Search Engine Land czy Marketing Land, który po 21 latach planował zrobić sobie przerwę od dziennikarstwa i zmienić kierunek swojej kariery zawodowej lub zasmakować chwili spokoju na emeryturze, na początku października zupełnie niespodziewanie dołączył do zespołu specjalistów Google.

Emerytura Danny’ego nie trwała długo, bo niewiele ponad 3 miesiące – tyle czasu upłynęło bowiem od momentu, gdy w czerwcu 2017 odszedł z Third Door Media do momentu, gdy na początku października 2017 ogłosił, że przyjmując ofertę od Google, zdecydował się podjąć wyzwanie i zasilić szeregi firmy swoją osobą.

Wiadomość ta okazała się dość sporym zaskoczeniem w branży, bowiem po 21 latach gry – czasami – jednak przeciwko Google, Sullivan zdecydował się stanąć po drugiej stronie barykady. Do jego zakresu obowiązków należy edukacja użytkowników w zakresie wyszukiwania, pomoc w rozwiązywaniu ich problemów, odpowiadanie na pytania i wyjaśnianie zasad i wytycznych dotyczących wyszukiwarki. W skrócie, Danny Sullivan ma wyjaśniać, jak działa wyszukiwanie oraz wyszukiwarka Google wszystkim zainteresowanym użytkownikom.

Cała branża SEO ciepło przyjęła tę wiadomość i wszyscy liczą na zwrot akcji w temacie komunikowania się Google z użytkownikami. Komunikacja ta niestety w ostatnim czasie mocno kulała – problemy w tej materii zaczęły się w 2014 r., gdy Matt Cutts będący w tamtych czasach osobą kontaktową Google zdecydował się wziąć dłuższy urlop, który finalnie zakończył się w styczniu 2017 r., przy okazji kończąc karierę Cuttsa w Google.

W czasie „urlopu” Matta Cuttsa z użytkownikami w imieniu Google komunikowali się John Mueller oraz Gary Illyes – forma komunikacji pozostawia jednak wiele do życzenia. Cała branża SEO podejrzewa, że narastający problem został w końcu dostrzeżony i Google decydując się na zatrudnienie znanego oraz lubianego Danny’ego Sullivana, chce ocieplić relacje z użytkownikami. Wszyscy na to po cichu liczą.