Oprócz pracy zdalnej, która sprawia mi coraz większą przyjemność, codzienna rzeczywistość w trakcie epidemii mija u mnie pod znakiem… szukania. Czegoś, co sprawi, że przestanę przesuwać palcem po smartfonie, a też okaże się po prostu ciekawą rozrywką na dłużej. Tym razem padło na odkrywanie YouTube’a. O tym, co tam znalazłem, przeczytasz już za chwilę!

Kto odjął mi subskrajbera?

Przez kilka lat studiów dziennikarskich uczyłem się głównie o funkcjonowaniu radia, telewizji oraz prasy. W programie większości przedmiotów internet traktowany był głównie jako rozrywka. Coś, co nigdy nie będzie tak wartościowe, jak „stare” media. Trochę ciekawostka, trochę „wynaturzenie”. Teraz okazuje się, że coraz większą siłą stają się subskrypcje zdobyte na mobile’u i desktopie, a nie liczba oglądających jakąś stację na szklanym ekranie.

Dlatego zdziwieni wykładowcy, którzy nie dowierzali, gdy osoby zgromadzone na sali wykładowej – w tym ja – nie podnoszą rąk po pytaniu: „Kto regularnie kupuje gazety?”, są dla mnie symbolem cyfrowej zmiany. Ewolucji, w której VOD i streaming zyskują nie tylko coraz szersze grono zwolenników, ale też przyciągają więcej pieniędzy. I ze strony oglądających użytkowników, i ze strony marketerów.

Steaming is a king

Co za tym idzie? Youtuberzy oferują coraz lepszą jakość – zarówno jeśli chodzi o poziom merytoryczny, jak i techniczny. Stali się wartościowymi influencerami, których do tworzenia contentu zapraszają największe marki. Traktowani są jako eksperci w swojej niszy.

Profesjonalne studia, realizacja na kilka kamer, różnorodni goście, programy mające stałe pory publikacji. Po przeklikaniu YouTube’a i sprawdzeniu wielu różnych kanałów, wybrałem pięć, dzięki którym zaciekawisz się, pośmiejesz i dowiesz czegoś nowego. Przynajmniej tak było u mnie!

Kanał Sportowy

Jak sama nazwa wskazuje – obowiązkowa pozycja dla każdego fana sportu. To nie tylko standardowy kanał, który został założony na YouTube z pasji, ale już na starcie prężnie działające i opiniotwórcze medium. Projekt, który od początku jest „skazany” na sukces – przed emisją pierwszego wideo uzyskał prawie 80 tysięcy subskrypcji. Mieszanka wybuchowa – Mateusz Borek, Krzysztof Stanowski, Michał Pol i Tomasz Smokowski – czyli czwórka doświadczonych, lubianych, merytorycznych dziennikarzy znanych nie tylko w kręgach pasjonatów. To oni są właścicielami i twarzami „Kanału Sportowego”, a jednocześnie gospodarzami nadawanych tam programów.

A co oprócz mocnych nazwisk? Dużym plusem jest to, że prawie każdy materiał nagrywany jest na żywo, a goście w ich trakcie – kolokwialnie mówiąc, nie biorą jeńców. Dzięki temu oglądający mogą poznać wiele zakulisowych ciekawostek nie tylko z boisk, a także o samych zawodnikach, trenerach i działaczach.

Co więcej – twórcy otworzyli się na widzów. W większości programów prowadzący i goście odpowiadają na pytania z czatu albo telefony do studia. Na razie głównie o piłce nożnej, ale plany są ambitne. W ubiegłą sobotę premierę miał program Boxing Talk z Edwardem Durdą i Januszem Pinderą. Niebawem mają pojawić się magazyny poświęcone Formule 1 czy koszykówce.

Wszystko serwowane jest w bardzo profesjonalnej oprawie – to duży wyróżnik. Według Wirtualnych Mediów cała inwestycja w rozruch i rozwój „Kanału Sportowego” kosztowała już ponad 200 tysięcy złotych. Marketingowy strzał w dziesiątkę i coś, czego na polskim YouTube jeszcze nie było.

sprawny.marketing

Nauka języków obcych i joga online to ostatnio największe hity spędzania wolnego czasu. Do tego oczywiście sprzątanie – ale ile razy można myć okna w mieszkaniu? A może „przymusowy” wolny czas spożytkujesz inaczej?

Lubisz marketing albo chcesz poznać nowoczesną komunikację od podszewki? Niezależnie od tego, czy prowadzisz własną firmę, czy Twoim projektem pobocznym jest skromny blog, warto w czasie kwarantanny nauczyć się czegoś nowego! Czegoś, co pozwoli na przykład na zwiększenie sprzedaży w sklepie internetowym, ale też i rozkręcenie profilu na Instagramie. O tym, jak ważny jest samorozwój, szczególnie w tych czasach, pisała na blogu Agnieszka Malińska w tekście „Biznes w czasach zarazy – jak prowadzić i rozwinąć firmę w trakcie pandemii koronawirusa„.

Jak to zrobić? Polecam pooglądać i posłuchać tego, co mają do powiedzenia topowi eksperci w Polsce. Kanał „sprawny.marketing” na YouTube to ogromna baza – zawierająca kilkaset wartościowych filmów na różne marketingowe tematy. Począwszy od współpracy z influencerami, przez porady Google Ads, kończąc na optymalizacji strony.

Uwaga! Naukowy bełkot 

„Zadawaj pytania. Poszukuj odpowiedzi” – tak brzmi motto, które zauważysz po wejściu na kanał „Uwaga! Naukowy bełkot”. Wydawałoby się, że wszystko jest jasne – ale uwierz, że po obejrzeniu kilku filmów zdasz sobie sprawę… jak mało wiesz. I niech to będzie zachęta, a nie demotywator – w końcu dobrze poszerzać własne horyzonty! :)

Dawid Myśliwiec – prowadzący kanał – potrafi w prosty, przystępny sposób mówić o tym, co wydaje się trudne do zrozumienia. Oglądając te popularnonaukowe materiały, dowiesz się między innymi, co mają wspólnego banany z diabłami tasmańskimi oraz jak czytanie popsuło ludziom mózgi. Tym trochę strzelam sobie w stopę, ale… czego nie robi się dla nauki! Na jego kanale pojawiło się też kilka filmów o tematyce koronawirusa.

Dawid z wykształcenia jest chemikiem. Kieruje się zasadą, żeby nie mówić więcej, niż się wie – więc na jego kanale nie znajdziesz wideo, które wpasuje się w trend „nie znam się, to się wypowiem”. To duży argument za subskrybowaniem „Uwaga! Naukowy bełkot” i wyruszenia w niezwykle ciekawą podróż. Daleką od akademickich, nudnych wykładów oraz fake newsów z clickbaitowych portali.

7 metrów pod ziemią 

Kiedyś usłyszałem ciekawe zdanie, które idealnie pasuje do tego kanału. Chodziło mniej więcej o to, że nieważne, gdzie pojadę, co zobaczę i jak bardzo się tym zachwycę, nie odciśnie to na mnie takiego piętna jak drugi człowiek. Jego historia, słowa i zachowanie. Mam wrażenie, że coś podobnego usłyszał kiedyś Rafał Gębura – prowadzący „7 metrów pod ziemią”, który z gośćmi spotyka się na podziemnym parkingu (stąd nazwa cyklu). Jego materiały to niezwykłe wywiady poruszające często kontrowersyjne tematy społeczne. Po prostu – lub aż – prawdziwe historie. Opowiadane przez osoby, które albo nie odważyłyby się na występ w telewizji, albo w ogóle nie zostałyby tam zaproszone. Mam wrażenie, że dla niektórych uczestników to wręcz spowiedź, oczyszczający moment, na który długo czekali. Za swoje rozmowy Rafał otrzymał w 2018 r. nagrodę Grand Video Awards za „Debiut roku”, a rok później tę samą nagrodę, ale w kategorii „Publicystyka, wideorozmowa”.

Co wyróżnia „7 metrów pod ziemią” od klasycznego talk-showu czy innych kanałów z wywiadami? Tutaj nie zobaczysz gwiazd z pierwszych stron gazet, a ludzi, których być może kiedyś mijałeś na ulicy. Ponadto sam prowadzący jest świetny w swojej roli. Rafał nie napędza rozmowy, a świetnie ją moderuje, oddając pole do popisu zaproszonym gościom. To obecnie bardzo rzadkie, żeby autor czy prezenter nie próbował przejmować inicjatywy i całego splendoru na siebie. Tym bardziej, że od Rafała bije poczucie misji. Kreowania odpowiedzialnego przekazu, który wywoła u kogoś zmianę podejścia. Chapeau bas!

Historia w 5 minut 

Gdy moi nowi znajomi dowiadują się, że zdawałem maturę z historii, pytają mnie – jak, kiedy i dlaczego w ogóle na to wpadłem. Do końca już nie pamiętam tych dziwnych powodów, a do zdania egzaminu podszedłem dość… luźno. Wynik nie był taki zły, jak mogłem się spodziewać. Ale przechodząc do sedna – tak, zachęcam Cię do poświęcenia wolnego czasu na oglądanie kanału historycznego.

Historia amerykańskiej demokracji w 7 minut? Czemu nie. Najciekawsze fakty o Wikingach w 11 minut? Cytując PRO8L3M – o człowieku, pewnie. A może chcesz zobaczyć ostatnie przemówienie Hitlera? No to masz plan na kolejne 3 minuty. To tylko ułamek z kilkudziesięciu wartościowych materiałów, które znajdziesz na kanale. Daj na nim „suba”, a przekonasz się, że historia nie jest wcale tak nudna, jak myślałeś!

Ciągle pod prądem

I nie chodzi mi tutaj o trunki, które mają pomóc w przetrwaniu monotonii podczas kwarantanny. ;) Z założenia nie jestem zagorzałym fanem YouTube’a. Nie interesuje mnie odbywanie challenge’y, oglądanie streamerów spędzających godziny w wirtualnej rzeczywistości czy też osób, które… oglądają inne filmy i wrzucają z tego wideo. Chociaż wiem, że takie materiały mają ogromne grono zwolenników – liczby przecież mówią same za siebie. Jednak w ramach akcji #zostanwdomu stwierdziłem, że skoro i tak jestem podłączony pod ładowarkę smartfona oraz laptopa, warto wyjść poza aplikacje Netflixa i HBO GO. Jaki mam z tego morał? Warto próbować i odkrywać to, co nieznane! :)

Artykuł Ci się spodobał? Udostępnij!