W czerwcu ubiegłego roku rozpoczął trzymiesięczny „In_TENSE_ywnie praktyczny staż SEO”. Dzisiaj jest Specjalistą SEO, który skutecznie optymalizuje witryny naszych Klientów. Zapraszamy na rozmowę z Patrykiem Musiałem.

 

Niedługo rozpoczynamy kolejną edycję programu „In_TENSE_wnie praktyczny staż SEO”, w którym brałeś udział, jak widać – z dobrym efektem. Twoje oczekiwania pokryły się z rzeczywistością?

Aplikując na staż po skończeniu Technikum nie miałem określonych wymagań czy oczekiwań. Wiedziałem tylko, że chcę związać swoją przyszłość z pracą w IT, ale nie czułbym się dobrze „siedząc” przez osiem godzin w kodzie. Wybrałem SEO, bo z marketingiem zawsze było mi po drodze i praca pozycjonera wydawała mi się interesująca. Nie pomyliłem się. Zadań jest wiele, ale ich różnorodność sprawia, że nie ma miejsca na schematyczne działania czy nudę.

Prosto po stażu rozpocząłeś pracę w Sekcji Premium. Czułeś się dobrze przygotowany?

Przede wszystkim staż był dobrze zorganizowany. Pierwszy tydzień spędziliśmy na szlifowaniu wiedzy i nauce w salkach, przypominało to mini wykłady, ale pozwoliło usystematyzować wiedzę. Potem pod okiem Piotrka Michalaka powoli zaczęliśmy pracować dla Klientów. Ale to, co jest najważniejsze i co bardzo sobie cenię w pracy tutaj, to możliwość zadawania pytań. Kiedy czegoś nie rozumiem, waham się między różnymi rozwiązaniami lub chcę skonfrontować z kimś swoje zdanie – mogę spytać specjalistę z większym doświadczeniem, napisać pytanie na grupie czy po prostu podpytać Team Leadera. Nigdy nie spotkałem się z odmową, czasem po prostu moje pytania są buforowane na później (śmiech). Dla niektórych może wydawać się to mało istotne, ale jeśli dopiero rozpoczynasz przygodę z SEO, możliwość zadawania kilkunastu pytań na godzinę i otrzymywanie na nie odpowiedzi jest naprawdę ważne.

 

Możesz pochwalić się już jakimiś sukcesami?

Nie wiem, czy można nazwać to sukcesem, ale miałem klienta, którego odziedziczyłem po innym pozycjonerze i moim zadaniem było podniesienie skuteczności pozycjonowania. Na początku nie wiedziałem, jak się do tego zabrać, to był większy serwis i wiele aspektów w nim kulało. Pamiętam, że dostałem od Team Leadera zbiorczą analizę serwisu ze wskazaniami, co należy poprawić. Spędziłem nad tym projektem naprawdę dużo czasu, żeby doprowadzić serwis do stanu, w jakim powinien się znaleźć. Potem nadszedł moment linkowania i skuteczność poprawiła się kilkukrotnie.

To nie jest Twoja pierwsza praca, prawda?

Nie, pracowałem już w kilku miejscach, najbliższa temu zajęciu była praca w serwisie komputerowym. Tam też dobrze się czułem, byłem w ruchu, musiałem zawieźć, odwieźć komputery, nie nudziłem się. Ale postanowiłem rozwijać się i szkolić inne umiejętności. Co ważne, tutaj też się nie nudzę. Każdy dzień jest inny. Czasem rozpoczynam pracę od odpisania na maile sześciu klientom, kiedy indziej kilka godzin spędzam nad optymalizacją strony. Nikt nie mówi mi dokładnie, co mam robić, wiele zależy ode mnie samego, od tego, co zaobserwuję. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy muszę zrobić coś na prośbę przełożonego i wtedy ma to priorytet, ale nikt nie planuje, że we wtorek o 8:00 mam zrobić to, a w środę o 9:00 tamto. To dla mnie duży plus, chociaż trudno w takim układzie planować sobie pracę na tydzień z góry. Poza tym, cały czas się uczę. Kiedy zaczynam pracę dla Klienta, który zajmuje się doradztwem finansowym, muszę poznać tę branżę, żeby ułożyć dla niego dobrą strategię. Sprawdzić, co oferuje, czego nie zapewnia, dlaczego tak się dzieje, co może jeszcze zmienić. A potem przychodzi umowa na pozycjonowanie zakładu odpylania przemysłowego i cały proces się powtarza.

Obawiałeś się czegoś, kiedy rozpoczynałeś staż?

Może nie tyle, co obawiałem, ale zastanawiałem się, jak będzie wyglądać praca w dużej agencji. Mam doświadczenie w pracy w dużym magazynie, gdzie ludzi traktuje się jak numerki. Tu jest inaczej, a to, że agencja jest duża, ma więcej plusów niż minusów. Przede wszystkim, jeśli popełnię błąd, wiem, że ktoś inny pewnie popełnił go przede mną i mamy już wypracowane rozwiązanie. Nowe osoby nie muszą przecierać szlaków. Poza tym podoba mi się to, że jeśli mamy pomysł, jak coś usprawnić, możemy o tym powiedzieć. Na początku trochę się bałem wskazywać pola do zmiany, ale po dwóch miesiącach patrzę – a poprawka, którą miałem w głowie jest wdrożona. Pewnie ktoś wpadł na ten sam pomysł, co ja.

Podpisanie umowy po stażu było dla Ciebie naturalnym krokiem, czy musiałeś przemyśleć swoje miejsce w Grupie TENSE?

To było zupełnie naturalne, chciałem zostać. Trzy miesiące stażu to akurat tyle, żeby połknąć bakcyla pozycjonowania. Prawdziwa zabawa zaczyna się potem.

 

Artykuł Ci się spodobał? Udostępnij!